O autorze
Michał Kowalski – rocznik 1975, dziecko dwóch systemów, niegdyś dziennikarz śledczy. Z sukcesami. Od zawsze muzyk - lider i założyciel składu – Wszystkich Wschodów Słońca. Obecnie z Magdalena Pasierską tworzy skład producencki Herbata. Od trzech lat we Wrocławiu. Prawnik, fotograf, w chaosie rzeczywistości ma jeszcze kilka innych sposobów na życie. Prowadzi stronę www.muzykaiprawo.pl.

Kiedyś pisałem tu o prawie autorskim. Teraz piszę o wszystkim. Takie czasy.

Percival kontra Donatan. Dlaczego folkowcy twierdzą, że zostali okradzeni

Wywiad z Mikołajem Rybackim, członkiem zespołu "Percival Schuttenbach", który oskarża Donatana o kradzież współautorstwa piosenek na płycie "Równonoc". "Donatan, bez naszej wiedzy przypisał sobie autorstwo piosenek, czyli bezprawnie pobiera część wynagrodzenia z ZAiKS-u za odtwarzanie tych utworów" - twierdzą muzycy.



- Dlaczego dopiero ta sprawa wypływa dopiero teraz?



- To media robią szum właśnie teraz. Nie mamy na to wpływu. Na pewno ma to związek z występem Donatana na Eurowizji. Natomiast fakty są takie, że my informujemy o tej całej sprawie już od dłuższego czasu – przede wszystkim na Facebooku. Także to nie tak, że my teraz dopiero się obudziliśmy. My cały czas walczymy o sprawiedliwość. Nie mamy wpływu na media. Wywiadu do Super Expressu udzieliliśmy już w styczniu. To oni zdecydowali o tym, aby opublikować go właśnie teraz.

- W styczniu? W 2014 roku?

- Tak.

- To dość długo czekaliście na publikację. To jednak medialna strona konfliktu. Jakie podjęliście kroki prawne?

- Zleciliśmy sprawę prawnikowi natychmiast po zerwaniu współpracy z Donatanem. Najpierw staraliśmy się załatwić sprawę polubownie, jednak Urban Records (wydawca Donatana – przyp. red.) z tej szansy nie skorzystał, więc powierzyliśmy tę sprawę profesjonaliście. Sprawa się toczy cały czas od tamtego momentu.

- Na jakim jest etapie?

- Jest złożony pozew cywilny w sądzie we Wrocławiu. Złożyliśmy też doniesienie o przestępstwie do prokuratury.

- Co właściwie między Wami zaszło?

- Donatan nie wywiązał się z ustnej umowy zawartej między nami podczas produkcji płyty „Równonoc”. Mieliśmy zrobić mu muzykę, w zamian za poważną medialną promocję naszego zespołu. Miała to być promocja, a nie mała wzmianka o tym, że uczestniczymy w jego projekcie. Jednym z elementów promocji miało być umieszczenie naszego logo na gotowej płycie. Tego loga tam nie ma.

- To jak wyglądała współpraca między Wami?

- Donatan obiecywał nam promocję, ponieważ od początku twierdził, że projekt jest niekomercyjny i nie może nam zaoferować wynagrodzenia. Jak się okazało później, było to kłamstwo. Donatan celowo wprowadzał nas w błąd. Musiał wiedzieć – choćby z faktu tego, ile pieniędzy będzie przeznaczonych na teledyski – jak bardzo komercyjny jest ten projekt i jak dużo może przynieść pieniędzy. Jednak zamiast wynagrodzenia obiecywał nam szeroko zakrojoną promocję w mediach. Oczywiście nie wywiązał się z tego. Nazwa naszego zespołu i nasz wizerunek są obce słuchaczom "Równonocy". Nie mieliśmy ani jednego wywiadu w telewizji, radio czy prasie, w której wyjaśniłby naszą rolę w tym projekcie. Tylko bardzo dociekliwi słuchacze mogli dotrzeć do informacji o tym, kto jest odpowiedzialny za większość melodii, głosów i instrumentów zawartych na płycie. Jedną z rzeczy, które miały nam wynagrodzić brak pieniędzy za samo nagranie miały być również koncerty związane z promocją "Równonocy". W ostatniej chwili zostaliśmy wykluczeni z tych koncertów, a nasze nagrane głosy i instrumenty – pomimo naszego sprzeciwu – zostały w ich trakcie puszczone z playbacku. To stało się ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy i spowodowała zerwanie przez nas współpracy z Donatanem. Teraz domagamy się zadośćuczynienia za ten brak promocji.

- Kto posiada prawa autorskie do materiału na tej płycie?

- Donatan, bez naszej wiedzy przypisał sobie autorstwo piosenek, czyli bezprawnie pobiera część wynagrodzenia z ZAiKS-u za odtwarzanie tych utworów, która należała i należy się nam. Domagamy się zwrotu właśnie tej bezprawnie zagarniętej części oraz wpisanie nas jako współautorów kompozycji z "Równonocy". Nie podpisaliśmy z nim żadnej umowy, która regulowałaby te kwestie. Nigdy nie zamierzaliśmy zresztą pozbywać się praw do wymyślonych przez siebie melodii.

- Jak z waszej perspektywy wyglądała współpraca przy „Równonocy”. Donatan wysyłał Wam tylko beat, czy była w nim już jakaś harmonia. Czy wy nagrywaliście pierwsze melodie i później dostawaliście je docięte do beatu?

- Donatan najpierw wysyłał do nas fragment bitu z bardzo ogólną sugestią czego oczekuje (używał terminologii potocznej, nie fachowej ) zostawiając nam swobodę kompozycji zarówno jeśli chodzi o melodię jak i harmonię. Nagrywaliśmy kilka do kilkunastu wersji w formie luźnych pomysłów, jak i wstępnie zaaranżowanych kompozycji w formie wielośladów. Następnie nagraliśmy całość w studio w Krakowie. Na płycie „Równonoc”, 90 proc. melodii w piosenkach to nasze dzieła. Zresztą Donatan nie zna nut, więc może ma problemy z rozróżnieniem tego, co jest wkładem autorskim do utworu. Zwracał się do nas o skomponowanie partii instrumentalnych i nagranie żywych instrumentów i mamy wrażenie, że wykorzystuje je w swoich produkcjach do dziś.

- Dowody?

- Korespondencja mailowa, w której zawarte są między innymi obietnice Donatana o umieszczeniu naszego loga na płycie; Ciekawe jest to, że np. na singlu promocyjnym nasze logo się znajduje, a na płycie już nie. Moim zdaniem Donatan, kiedy jeszcze potrzebował naszej pracy, starał się stworzyć pozory, że wywiązuje się z umowy. Jednak stopniowe wykluczanie naszego udziału w klipach, brak loga oraz wykluczenie nas z koncertów promujących wskazują na to, że chodziło mu o to, aby wyciągnąć z nas jak najwięcej nie dając w zamian praktycznie nic. Mamy nagrane różne wersje utworów z "Równonocy": melodie dograne do bitów przesyłanych nam przez Donatana; daty plików wskazują jasno, że to od nas Donatan dostawał pomysły na melodie; na to wskazują również maile, w których mu te pomysły przesyłamy. Ponadto są osoby, które były przy tym, jak tworzymy melodie na płytę: na przykład realizator w studiu w Krakowie. Jest on świadkiem tego, że to my wymyślaliśmy motywy i je potem nagrywaliśmy, a nie, że Donatan nam podawał pomysły, które potem tylko odtwarzaliśmy;

- Dlaczego nie podpisaliście żadnej umowy?

- Do współpracy z Donatanem podchodziliśmy tak, jak do współpracy z wieloma osobami wcześniej. Zawarliśmy umowę ustną, wierzyliśmy, że zostanie ona dotrzymana. Nie mieliśmy podejrzeń, ponieważ Donatan cały czas określał to jako przyjacielską współpracę i roztaczał wizje tego, jak może nam pomóc w promocji naszego zespołu i jak sam będzie go promował przy okazji "Równonocy". Początkowo nic nie wskazywało na to, że czegoś należy się obawiać. Współpraca przebiegała w dobrej atmosferze. Dopiero później pojawiały się drobne symptomy tego, jakie są prawdziwe zamiary Donatana. Incydenty takie jak na przykład wykorzystanie naszego rogu w teledysku i celowe zasłonięcie znajdującego się na nim naszego loga (pomimo obietnic, że zostanie ono pokazane). Incydenty nasilały się z czasem aż do momentu, kiedy nagraliśmy już wszystkie partie potrzebne na płytę. Wtedy Donatan już otwarcie przestał wywiązywać się z umowy.

- Słyszałem o propozycji podpisania umowy z Wami, która miałaby dotyczyć przeniesienia praw autorskich do Waszych kompozycji umieszczonych na „Równonocy”?

- Tak, ale to była taka propozycja dotycząca naszej, nie związanej z równonocą, płyty "Slava". Dotyczyła oddania praw autorskich i majątkowych za kwotę 100 zł. To pokazuje tylko, jak bardzo lekceważąco podchodzą oni do nas i naszej pracy. Za „Równonoc” nie dostaliśmy nic.

- Nic?

- Właściwie tak realnie, to nic. Po wyjściu ze studia kontakt się urwał, kiedy dostał od nas wszystko kontakt się urwał.

- Jak odbiera Was muzyczne środowisko, które w Polsce wyjątkowo niechętnie ujawnia podobne problemy?

- Nie spotkaliśmy się z negatywnymi komentarzami. Jesteśmy bardzo znanym zespołem w swojej niszy. Nasi fani są za nami murem. Jeżeli chodzi mainstreamowe zespoły to, nie spotykamy się z nimi. Jednak nie doszły nas głosy, że robimy coś źle. Raczej wszyscy nam kibicują, że twardo stoimy w obronie własnych racji.

- Macie jakiś kontakt z Donatanem?

- Absolutnie żadnego. Poważnie posprzeczaliśmy się w ubiegłym roku. To było dla mnie stresujące. Próbował na nas wymusić z nami pewne rzeczy. W ubiegłym roku mieliśmy też naciski ze strony wytwórni. Nie chcieli nam zagwarantować żadnej rekompensaty. mówili, że chcą załagodzić ten konflikt, ale nie zaproponowali nic więcej, poza powtórzeniem nieokreślonych i niemożliwych do wyegzekwowania wcześniejszych obietnic Donatana.

- Mądry Polak po szkodzie?

- Naukę z całej sprawy mamy ogromną. Dla nas współpraca przy projektach niekomercyjnych ma duże znaczenie i uważamy, że podpisywanie umów mogłoby popsuć relację, czy wpłynąć źle na energię pracy. Robiliśmy wiele takich projektów i nigdy nie zdarzyła nam się taka historia, jak ta związana z Donatanem. Teraz - generalnie podpisujemy umowy, jesteśmy bardziej ostrożni w dobieraniu partnerów do takich projektów. Pracujemy obecnie przy kilku projektach z poważnymi partnerami. Pozwoliło nam to zobaczyć jak powinna wyglądać współpraca przy projektach komercyjnych. Pułap profesjonalizmu jest naprawdę wysoki, a właśnie tego zdecydowanie zabrakło Donatanowi. Ale widocznie rynek muzyczny musi jeszcze trochę poczekać zanim dojdzie do takiego poziomu.”

- Dziękuję za rozmowę.

Fot. Materiały Percival

Wywiad ukazał się w serwisie MuzykaiPrawo.pl 9 czerwca 2014 r.
Trwa ładowanie komentarzy...