O autorze
Michał Kowalski – rocznik 1975, dziecko dwóch systemów, niegdyś dziennikarz śledczy. Z sukcesami. Od zawsze muzyk - lider i założyciel składu – Wszystkich Wschodów Słońca. Obecnie z Magdalena Pasierską tworzy skład producencki Herbata. Od trzech lat we Wrocławiu. Prawnik, fotograf, w chaosie rzeczywistości ma jeszcze kilka innych sposobów na życie. Prowadzi stronę www.muzykaiprawo.pl.

Kiedyś pisałem tu o prawie autorskim. Teraz piszę o wszystkim. Takie czasy.

Gender, a prawo autorskie, czyli bójcie się otwartystów

Jak wiadomo, od kilku miesięcy największym zagrożeniem cywilizacji są niejacy "gendryści". Miło mi poinformować, że na poletku praw autorskich również znaleziono wrogów. Są nimi "otwartyści"



Na sześć dni przed końcem najważniejszych w ostatnich latach konsultacji związanych z prawem autorskim, które prowadzi Komisja Europejska, obudziła się największa w Polsce organizacja zbiorowego zarządzania, czyli ZAiKS i poinformowała o fakcie swoich członków i stowarzyszonych /dodajmy w tym miejscu, że konsultacje trwają od początku grudnia/.

ZAiKS nie tylko poinformował /choć jak przyznacie z delikatnym poślizgiem/, ale również postraszył wizją końca swiata /z argumentami a la ksiądz Oko/.

"Proponowane reformy prawa autorskiego odnoszą się, między innymi do treści elektronicznych,wyjątków od prawa autorskiego, godziwych udziałów twórców. Wzbudziły one już ogromne zainteresowanie środowisk "otwartystów", wzywających użytkowników internetu do żadania szeroko zakrojonych reform. Zmobilizowani "otwartyści" wysłali już wiele swoich opinii niekorzystnych dla środowiska twórców"

Zmobilizowani otwartyści - podoba mi się to. Lekki sznyt wojskowej terminologii sugerującej wojnę ze wspólnym wrogiem, którego trzeba się bać. Czyż nie doskonałe? Dokładnie ten sam mechanizm, jak w wojnie z bliżej nieokreślonym potworem o imieniu "Gender". /w innej pisowni: "Dżemder"/


Gdyby oczywiście państwo z ZAiKS-u głębiej zerknęło w argumenty otwartystów i ich postulatów, to dostrzegłoby tam masę ciekawych rozwiązań, które służą zarówno twórcom jak i całemu społeczeństwu, a nie ustawionemu monopolowi ozz-ów i koncernów fonograficznych. No, ale przecież nie na tym polega cały mechanizm. Chodzi o to, by postraszyć bliżej nieokreślonym potworem. "Ty otwartysto!"
Trwa ładowanie komentarzy...