O autorze
Michał Kowalski – rocznik 1975, dziecko dwóch systemów, niegdyś dziennikarz śledczy. Z sukcesami. Od zawsze muzyk - lider i założyciel składu – Wszystkich Wschodów Słońca. Obecnie z Magdalena Pasierską tworzy skład producencki Herbata. Od trzech lat we Wrocławiu. Prawnik, fotograf, w chaosie rzeczywistości ma jeszcze kilka innych sposobów na życie. Prowadzi stronę www.muzykaiprawo.pl.

Kiedyś pisałem tu o prawie autorskim. Teraz piszę o wszystkim. Takie czasy.

Słynne "Happy" Pharella Williamsa to po prostu plagiat?

W czasach dominacji koncernów niszowym artystom jest coraz gorzej, a gwiazdom z górnej półki lepiej, bo przecież całą robotę koncepcyjną wykonują za nich głupi idealiści. Tak jak w przypadku "Happy" Pharella Williamsa.

Kilkanaście dni temu Pharell Williams podczas wywiadu u Oprah Winfrey, popłakał się. Szczerze, czy nie, a może planowo, łzy się polały obficie zaraz po tym, gdy Winfrey uświadomiła mu, jak bardzo popularna stała się jego piosenka "Happy".



Faktycznie "Happy" w sposób dosłowny opanowało YouTube. Powstały niezliczone wersje tej prostej, wpadającej w ucho piosenki. Koncepcja kręcenia własnych interpretacji tańca w mieście zachwyciła naród internetowy. I poszło. I polały się łzy.



Jednak w dzisiejszych czasach nic nie jest oczywiste i proste. Kilka dni temu nowojorska artystka, tancerka Anne Marsen opublikowała na Vimeo klip porównujący układy choreograficzne w teledysku Pharella, oraz w projekcie crowfundingowym pn. "Girl Walk All Day".

Powiem Wam szczerze, że szczęka mi opadała. Powszechnie wiadomo, że dzisiejsze arystyczne nisze są kopalnią pomysłów dla koncernów, które potrafią przerobić je na dobre pieniądze.

"Girl Walk All Day" - był jednak rewelacyjna ideą - pełnometrażowym filmem tanecznym, zrealizowanym w 2011 roku przez reżysera Jacoba Krupnicka przy udziale Anne Marsen, Dai Omiya oraz Johan Doyle`a. Wypuszczony w 12 częściach od października do grudnia 2011 roku wywołał wiele pozytywnych reakcji. Był bowiem szalonym artystycznym przedsięwzięciem, które... no właśnie, zainspirowało Pharella?

Popatrzcie na teledysk poniżej.



Jeżeli ktoś ma ochotę - film bez komentarza na profilu Anne na Vimeo -
Pharell loves my work

Szukając informacji o Anne i jej projekcie, oczy otwierały mi się coraz bardziej. Oglądając powyższe video miałem wrażenie, że chodzi tylko o kopiowanie przez Pharlela samych układów choreograficznych.

Jednak odnajdując informacje o projekcie "Girl Walk All Day" doszedłem do wniosku, że ZNANY ARTYSTA po prostu skopiował cały koncept.



W powyższej sprawie nie chodzi chyba nawet o problematykę plagiatu, ale bardziej o coraz mniejsze możliwości przebicia się artystów z dobrym pomysłem do szerokiej publiczności. W przeciwieństwie do Pharella, za Anne nie stała armia medialnych speców, która uczyniła jego numer popularnym. Nikt nie promował jej dzieła na każdym możliwym kanale dystrybucji - nie stały za nią wielkie pieniądze, lecz rzadko doceniana dzisiaj idea, czyli... słabo.

Powyższy problem dotyka zarówno twórcy, lecz również użytkownika, który w zalewie informacji nie szuka tej, która najbardziej mu odpowiada, lecz tej, która zostanie mu podana na tacy.

Stąd np. w Polsce ważną informacją dzisiejszego dnia jest to, że Kuba Wojewódzki, juror X-Factora, podkreślający często ważność swojej roli w promocji młodych muzycznych talentów, zaciągnie do swojego talk - show niejakiego Trybsona z małżonką. Wydawało się, że po występie niejakiej Luxuri Astaroth, która błysnęła rozlewaniem sobie mleka na twarzy w teledysku Donatana, dno tego programu zostało już osiągnięte. A jednak, okazało się, że pod dnem jest jeszcze kilka metrów mułu.

I właśnie taka informacyjna papka przykrywa przykładowo niesamowitą historię z Coachelli - gdzie podobno na najpiękniejszym festiwalu na świecie - trwa kobieca rewolucja w rocku porównywana z siłą wybuchu grunge. Zespoły takie jak Haim, Warpaint i Waxahatchee przewracają męską scenę do góry nogami. Fascynujący obraz.

Podobnie jak nowy numer Courtney Love, która powróciła doczasów świetności Hole i wydała właśnie piorunującego singla "You Know My Name".



Kogo to jednak obchodzi? "Be happy!"
Trwa ładowanie komentarzy...